Życie na cmentarzu

Lubię cmentarze. Nie przygnębiają mnie. Lubię je o każdej porze roku, nie tylko jesienią w te dwa dni, gdy nagle rozbrzmiewają wspomnieniami i ożywają światłem świec i kolorowych kwiatów. Różne już miałam refleksje na temat tego, co właściwie powoduje, że lubię na nich przebywać. Żadna z nich jednak nie była precyzyjnym nazwaniem tego, co czuję. W tym roku przechadzając się w samotności alejkami cmentarza jeżyckiego, znowu to czułam. Ukojenie.

Czytaj dalej

Postulaty z Baltimore

Dezyderata – tak brzmi tytuł poniższego tekstu, który w łacinie ma swój dużo piękniejszy odpowiednik. Desideratum czyli to co pożądane, upragnione i potrzebne.  Amerykański poeta Max Ehrmann zapragnął jak sam napisał w swoim dzienniku: „Pragnąłbym zostawić po sobie mały, skromny podarek – fragment poematu, który zawiera w sobie subtelne przesłanie” Po części przypadkiem jego życzenie spełniło się na skalę, której się nie spodziewał.

Czytaj dalej

Beztroska na biegunach

Mam szczęście do ludzi. I jestem prawie pewna, że to najważniejsze ze szczęść jakie można mieć. Po pierwsze trafiłam na rewelacyjnych rodziców, takich co stoją za tobą murem, akceptują cię w całości pomimo swoich wyrazistych osobowości, potrafią być nie poważni, podnosić poprzeczkę kreatywności kiedy ty myślisz, że jesteś oryginalny. Takich co wykładają przed domem czerwony dywan na twój przyjazd (Tak, to miało miejsce w te święta. Serio).

Czytaj dalej

Wstać rano i odpieprzyć się od siebie

Kilka tygodni temu byłam na wykładzie prof. Osiatyńskiego o wolności. Człowiek światowej sławy już w drugim zdaniu oświadczył, że od 42 lat jest trzeźwy. Wykładowca na Stanford i Harvardzie mówił otwarcie o swojej słabości, o upadku, o czasie zmagania się z nałogiem. Przyznaję, że sam wykład już tak bardzo nie zajął mojej uwagi jak to obnażenie się przed grupą obcych ludzi, ta szczerość i prostota wyznania prawdy.

Czytaj dalej

Bądź, kim miałeś być. Część 1

Nigdy nie jest za późno być tym, kim miałeś być.

George Eliot

W życiu są dwa najważniejsze momenty – dzień, w którym się rodzisz i dzień, w którym dowiadujesz się, po co. Większość z nas ma trudności z określeniem tego drugiego i w pewnym momencie przyjmuje pragmatyczny pogląd, że praca nie jest do lubienia, nie samą pracą człowiek żyje itd. Na hasło „rób to, co kochasz” zaczynamy reagować cynicznym uśmiechem politowania, ale… kiedy nikt nie patrzy, wzdychamy do niego z tęsknotą.

Czytaj dalej