Poczucie własnej wartości – teoria pułapka

Fot. | Małgorzata Józefa Podolecka | Sensibla.pl

Fot. | Małgorzata Józefa Podolecka | Sensibla.pl

Czy uważasz, że poczucie własnej wartości jest ważne? Czy postrzegasz swoją wartość poprzez pryzmat wrodzonych zdolności i inteligencji? Jeżeli tak to warto się zastanowić czy w pełni wykorzystujesz swój potecjał …

Mniej więcej od lat siedemdziesiątych ulegliśmy obsesji budowania poczucia własnej wartości. Powtarzamy sobie i dzieciom, że są urodzonymi geniuszami, że są utalentowane i wyjątkowe. Psychologia poczucia własnej wartości opublikowana poraz pierwszy przez Nathaniela Brandona w 1969 roku stała się, jak się okazało, podstawą do pustego egocentryzmu. Mówiąc wprost, przedawkowaliśmy samouwielbienie. Dr. Roy Baumeister, jeden z orędowników tej teorii, niedawno dokonał oceny, jak koncentracja na budowaniu własnej wartości wpłynęła na nasze osiągnięcia. Okazało się, że nie dość, że nie poprawiła naszych dokonań w szkołach, w pracy czy w życiu osobistym, to konsekwecje okazały się zgubne. Rozwinęła się kultura celebrytów i narcyzmu a my jesteśmy w bardzo słabej kondycji psychicznej. Dr. Baumeister podsumowując wyniki tych badań powiedział: „Efekt jaki na społeczeństwo wywarła psychologia poczucia własnej wartości to największe rozczarowanie mojego życia.”

Genetycznie uzdolnieni

Czy fakt, że oceniamy tylko wynik a nie wkład pracy nie powoduje, że angażujemy się mniej? Czy to nie ogranicza naszego potencjału?

Co ma większą wartość? Ocena dostateczna dziecka, które włożyło mnóstwo pracy w zrozumienie materiału czy ocena dobra dziecka, które nie zrobiło nic, żeby przygotować się do testu? Z jakiegoś powodu nie doceniamy zaangażowania a jedynie rezultat. Czy pomyślałeś kiedyś jak zmieniłby się twój świat gdyby chwalono cię za to ile energii włożyłeś w pracę a nie jaki efekt uzyskałeś? Piękna wizja prawda? To by oznaczało, że pracujemy tak, żeby wykonać zadanie jak najlepiej, że szukamy nowych rozwiązań, nie boimy się porażek, podejmujemy ryzyko, jesteśmy kreatywni i całkowicie pochłonięci procesem. A wszystko tylko dlatego, że zdjęto z nas ciężar oceny końcowej.
W życiu, w szkołach, w pracy, spotykamy się najczęściej z odwrotną postawą. Jesteśmy chwaleni za talent i inteligencję i karani za błędy. Zaczynamy oceniać siebie przez pryzmat stałej i niezmiennej cechy: utalentowany / przeciętny, mądry / głupi, skuteczny / słaby itd.

Badamy inteligencję, wchodzimy w rywalizację na cechy wrodzone i wpychamy się sami do ciasnych szuflad.

W XIX wieku powstała teoria eugeniki, tragiczne w skutkach pojęcie, które zaowocowało myśleniem o człowieku w kategoriach cech wrodzonych. Teoria ta zakłada, że inteligencja i zdolności to cechy uwarunkowane genetycznie. Sugeruje reprodukcję selektywną, eliminację słabych osobników i doskonalenie rasy. Brzmi znajomo? Doskonałe zaplecze do poparcia rasimu, tworzenia ‘czystej’ rasy germańskiej czy przymusowej sterylizacji osób ‘nieprzydatnych społecznie’. Hitlerowskie Niemcy są szczególnie zasłużone w kwestii dokonań eugenicznych ale to w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy zastosowano ją praktycznie. Amerykanie byli szczególnie kreatywni w elimininowaniu problemów ‘nieprzydatności’. Powstało prawo małżeńskie zakazujące zawierania małżeństw na przykład epileptykom czy niedorozwiniętym umysłowo, przymusowe sterylizacje i pierwsze idee eksterminacji. Współcześnie w Stanach Zjednoczonych nadal funkcjonują organizacje popierające teorię eugeniki, które promują aborcję w środowisku czarnych Amerykanów.

I choć eugenika opiera się na pseudonaukowych przesłankach mam wrażenie, że jej założenia nadal pokutują w naszej świadomości.
Moje szkolne wspomnienia niestety to potwierdzają. Najsłabsi uczniowie byli degradowani, sadzani w ostatnich ławkach i wołani do odpowiedzi po nazwisku. W czasach kiedy podręczniki przekazywano z roku na rok w szkole, oni dostawali te w najgorszym stanie. Takie symboliczne definiowanie ich wartości …

Chcesz się rozwijać? Nie badaj IQ …

Carol Dweck to wybitna, wspólczesna psycholog, która skutecznie odczarowuje wiarę w trwałość naszych cech. Jej Teoria Postawy (Mindset Theory) mówi o tym, że od tego w jaki sposób postrzegamy swój potencjał zależy nasz rozwój. Jej wieloletnie badania pokazały, że dzielimy się na dwa obozy. Tych, którzy wierzą w trwałość swoich cech i tych, którzy wierzą, że podlegają one zmianie. Nazwała je Postawą Trwałości (fixed mindset) i Postawą Rozwoju (growth mindset).
Inspiracją dla Carol były jej własne szkolne wspomnienia. Z niesmakiem opowiada o segregacji dzieci w klasie według ilorazu inteligencji. Pomimo przywilejów jakich dostępowały dzieci z górnej części skali, żadne z nich nie czuło się dobrze. Te z niskim IQ czuły się przegrane i zmarginalizowane, a te z wysokim żyły w strachu przed kolejnym testem i utraceniem statusu ‘uzdolnionego’.
Carol poświęciła życie badaniom psychologii rozwoju i motywacji. Odpowiedzi jakie uzyskała z dzięsiątek przeprowadzonych badań potwierdzają błąd pielęgnowania świadomości wrodzonych zdolności. Okazuje się, że dzieci utwierdzane w swojej wielkości, naturalnych zdolnościach i wysokiej inteligencji boją się utracić ten status. Uciekają od wyzwań, boją się porażki, koncentrują się raczej na utrzymaniu opinii bystrych niż na podnoszeniu poprzeczki.
Okazuje się, że chwalenie inteligencji nie pobudza do wzmożonego wysiłku a wprost przeciwnie. Zaczynamy budować Postawę Trwałości i wierzyć, że inteligencja to cecha stała. W rezultacie robimy wszystko by utrzymać się na szczycie tej skali.

A to wiąże się z ucieczką w obliczu wyzwań i trudności bo wysiłek zaczyna być utożsamiany z brakiem zdolności … Jeżeli muszę wkładać tak dużo pracy to znaczy, że ktoś się pomylił, nie jestem urodzonym geniuszem …

Carol Dweck odkryła, że chwalenie dzieci za włożony wysiłek jest prostym sposobem na wzbudzenie w nich entuzjazmu do nauki. Wszystko to pod warunkiem, że dzieci uwierzą, że mózg to mięsień, który można rozwijać, że nie urodziły się ani głupie ani mądre, że osiągnięcia zależą od ich zaangażowania. Co więcej dzieci, które są chwalone za wysiłek i pomysłowość w obliczu trudności, podejmują większe wyzwania, skupiają się na poszukiwaniu strategii i świetnie radzą sobie z porażkami. Osoby o Postawie Rozwoju wiedzą, że niepowodzenia nie są wynikiem gorszego urodzenia a prostym etapem, który wymaga wzmożonego wysiłku i szukania nowych rozwiązań.
To czy przyjmujemy Postawę Trwałości czy Rozwoju decyduje o naszych osiągnięciach. Co więcej okazuje się, że czynnik naturalnych uzdolnień czy inteligencji nie ma żadnego wpływu na motywację do doskonalenia umiejętności i poszerzania wiedzy. Carol zaobserwowała, że niektórzy z najbystrzejszych studentów potrafią unikać wyzwań, nie lubią wysiłku i tracą motywację w obliczu trudności. Okazuje się, że dążenie do biegłości w jakiejkolwiek dziedzinie podejmują tylko Ci z Postawą Rozwoju. Oni wierzą, że wysiłek i zaangażowanie przyniosą rezultaty. Sam proces uczenia się jest dla nich przyjemnością, okazją do rozwijania umiejetności.

Szczęście początkującego

Warsztat pisarza  Fot. | Małgorzata Józefa Podolecka | Sensibla.pl

Warsztat pisarza
Fot. | Małgorzata Józefa Podolecka | Sensibla.pl

Kiedy podejmujesz nowe wyzwania czy koncentrujesz się na wysiłkach czy może czujesz się niekomfortowo w pozycji nowicjusza?

Viktor E. Frankl, słynny psychiatra austriacki, który przetrwał holokaust powiedział:

„ Nie gońcie za sukcesem – im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia, nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania (…)”

Może dlatego tak bardzo boimy się zmieniać bieg kariery, zaczynać od początku. Nie chcemy tracić statusu eksperta choćby i w znienawidzonej dziedzinie. Początkujący nie budzi w nas szacunku, raczej politowanie. Chcemy statusu doświadczonych, mądrych, znających odpowiedzi na wszystkie pytania. Przyznaję, że jest to trudne. Sama podjęłam się całkowitej transformacji życia i wymagało to dużej pokory. I choć teraz mam poczucie sensu i bycia we właściwym miejscu to jestem na początku drogi. Podjęłam kolejne studia, zapisałam sie na warsztaty pisarskie, prowadzę tego bloga i uczę się codziennie. Przyznaję, że zapoznanie się z odkryciami Carol Dweck i sam fakt, że zawsze lubiłam się uczyć bardzo pomagają mi odnaleźć się w nowym świecie. Ogromnym ułatwieniem jest fakt, że kocham to co robię i wszelkie wysiłki w doskonaleniu warsztatu pisarza i coacha sprawiają mi ogromną radość. Kończąc jeden tekst już myślę o kolejnym, zapisuję inspiracje i konsultuję postępy z ekspertami. Doskonalę warsztat na wszelkie możliwe sposoby i mam nadzieję, że nigdy nie przestanę …

Zamknięci w szufladach samooceny

Jest taka przypowieść o słoniu przywiązanym do małego pala drewna, który nie próbuje się uwolnić. Wyrwanie tego prostego zabezpieczenia dla zwierzęcia tej wielkości nie stanowi problemu. Ale słoń wierzy w to, że jego siła to cecha wrodzona, więc jeżeli ten łańcuch na palu drewna skutecznie blokował go gdy był mały to znaczy, że tak wciąż jest. I na tym polega problem z testami badającymi poziom inteligencji. Jeżeli przyjmujemy ich wynik jako czynnik stały, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta świadomość skutecznie zablokuje nasz rozwój. I to nie dotyczy tylko osób o niskich wynikach. Również te z wysokim IQ są zagrożone odrzucaniem wyzwań i nie podejmowaniem ryzyka, w zamian za utrzymanie wysokiej samooceny. Pamiętajmy, że te testy nie badają naszego potencjału! Co więcej nie ma takich testów, które mogłyby to określić! Czy świadomość, że możemy się nieskończenie rozwijać, to nie wspaniała perspektywa?
Nie zamykajmy się w szufladach samooceny, dajmy sobie szansę na popełnianie błędów i rozwój. Zakochajmy się w procesie, w zaangażowaniu i wysiłku. Rezultaty przyjdą ale niech naszym celem będą postępy i ciągły rozwój.

Słyszeliście o Pablo Casalsie? To legendarny wiolonczelista, o którym mówi się, że szczególnie umiłował grane utwory. Zapytany przez dziennikarza dlaczego wciąż, w wieku 90 lat ćwiczy, odpowiedział: „Myślę, że robię postępy”.

  • Czyli to rozwój powinien być celem samym w sobie…

    Ten fragment mi się spodobał. Nie znałem tej zależności:
    „Okazuje się, że dzieci utwierdzane w swojej wielkości, naturalnych zdolnościach i wysokiej inteligencji boją się utracić ten status.”

    Poczucie własnej wartości powinno być tylko takie, byśmy mieli stale motywację do ciężkiej pracy i rozwoju.

    Jak to żartował George Carlin – seryjni mordercy też są pewni siebie i co z tego?

    • Małgorzata

      Dokładnie! Największą pewność siebie mają psychopaci 🙂 Chodzi o to, żeby pamiętać, że nasza inteligencja i zdolności to nie są cechy trwałe! Już sama myśl o tym, że najważniejsze jest to, ile włożymy pracy w rozwijanie danej umiejętności wyzwala energię. W pierwszym podejściu Carol Dweck przebadała czterystu dziesięciolatków. Jedna grupa otrzymywała pochwały za inteligencję a druga za wysiłek. Ci, chwaleni za inteligencję w kolejnych etapach wybierali zadania łatwiejsze, dające gwarancję sukcesu. Ci, chwaleni za wysiłek, wybierali zadania trudniejsze i bardzo kreatywnie poszukiwali rozwiązań. Chwalenie za pomysłowość i wytrwałość spowodowało, że ich dumą stały się SAME PRÓBY ROZWIĄZYWANIA PROBLEMÓW …

  • Pingback: Strefa luksusu #Maj | Sens | i | bla()