Kiedy jest za późno?

Wczoraj przejechałam 25 km rowerem zastanawiając się kiedy jest za późno. Droga była trudna momentami, piaszczysta i stroma. Ostatnie biurkowe tygodnie zamieniły moje ciało w postać z masy solnej. Potrzebowałam ruchu najbardziej na świecie, i świeżego powietrza. Pędziłam na ile tylko pozwalały zastygłe mięśnie. Miałam wrażenie, że każda komórka mojego ciała chłonie tlen i orzeźwienie. Pod kołami trzaskały gałęzie, jednocześnie wietrzały wątpliwości.

Za późno jest wtedy, kiedy nam się nie chce. I to też jest w porządku. Mamy prawo nie podejmować nowych wyzwań, żyć powoli i spokojnie.

Ale jeśli się chce …
Ludzie, których mijam na leśnych drogach stają się żywą ilustracją moich myśli. Seniorzy próbują sił w treningu narciarzy, dziarsko maszerując z kijkami. Mamy biegają pchając przed sobą wózki z rozbujanymi do snu maleństwami. Tatusiowie wyprzedzają mnie na rowerach z dziecięcymi przyczepami. Mikroskopijny york z całych sił goni labradora. Właściciel widząc moje rozbawienie mówi: „Widzi pani, miał być york, kanapowiec ale chyba nikt mu nie powiedział …”
Jadę dalej pogwizdując melodię: „Jest już za późno, nie jest za późno …”
Dziś zapisałam sie na kolejne studia.